Wchodząc w
bramę śmierci Oświęcimia,
zrzedła mi uśmiechnięta mina.
Kiedy zobaczyłam ich własności,
silny strach przeszył moje kości.
Kiedy usłyszałam o ich losie...
jak palili się w piecu jak na stosie...
Łza się w moim oku zakręciła.
Jak strzała goryczy serce przeszyła.
Kiedy matki i dzieci cyklonem gazowali...
gdy po śmierci ich oskalpowali...
Och..Czy musieli to robić?!
Co chcieli za cenę życia zdobyć?
Przerabiając ludzi na mydło...
Ich dusza i serce w oczach Pana zbrzydło.
Ci, którzy tego się dopuścili zostali przed Boskim sądem postawieni
Ci, którzy stali się ofiarami zostali zbawieni.
zrzedła mi uśmiechnięta mina.
Kiedy zobaczyłam ich własności,
silny strach przeszył moje kości.
Kiedy usłyszałam o ich losie...
jak palili się w piecu jak na stosie...
Łza się w moim oku zakręciła.
Jak strzała goryczy serce przeszyła.
Kiedy matki i dzieci cyklonem gazowali...
gdy po śmierci ich oskalpowali...
Och..Czy musieli to robić?!
Co chcieli za cenę życia zdobyć?
Przerabiając ludzi na mydło...
Ich dusza i serce w oczach Pana zbrzydło.
Ci, którzy tego się dopuścili zostali przed Boskim sądem postawieni
Ci, którzy stali się ofiarami zostali zbawieni.
